By gotowanie miało sens…czyli o przyprawach, których u mnie nie może zabraknąć…

Oj dzieje się u mnie dzieje… stworzenie bloga naprawdę zmotywowało mnie do działania… do tego stopnia, że nie mam czasu pisać 😉

Kartony się zapełniają, rzeczy ubywają… a że pogoda coraz lepsza, to spacerujemy z Młodszym ile się da…

Sporo czasu spędzam też w kuchni… szukam nowych pomysłów, by gotować kreatywnie, ale jak najbardziej dietetycznie…

Nie byłoby to możliwe, gdyby nie przyprawy i ostatnio spotkały mnie dwie przykre sytuacje, gdy słoiczek w kluczowym momencie okazał się PUSTY…

I tak robiąc listę przypraw, które muszę dokupić, pomyślałam, że opowiem Wam trochę o swoich kuchennych niezbędnikach… Ponieważ jest ich bardzo dużo…będę opowiadać stopniowo o różnych dodatkach 🙂

Zacznę od PIEPRZU CZARNEGO, koniecznie ziarnistego w młynku do mielenia. Taki jest dużo bardziej aromatyczny i bardziej wyrazisty. Wiem, że są osoby, które nie znoszą pieprzu…ja zdecydowanie do nich nie należę… Nie wyobrażam sobie kanapek z pomidorem bez niego. Inni ucierają na makaron z sosem pomidorowym ser…a ja mielę pieprz 🙂 Uwielbiam używać go do wieprzowiny i jajek na twardo… Do zup, twarożku…naprawdę gdzie się da… ale NIE WSZĘDZIE… gdzie nie? A np. do jajek na miękko lub jajecznicy ze szczypiorkiem… Rzadko stosuję do drobiu i kuchni chińskiej…

Niemniej bez czarnego pieprzu nie wyobrażam sobie kuchni… A ostatnio okazało się, że jest on składnikiem jednej z najbardziej niesamowitych mieszanek przypraw, jakie ostatnio miałam okazję używać, czyli PIEPRZU CYTRYNOWEGO. Ja nie wiem, jak ja mogłam żyć bez tej przyprawy… A poznałam ją dzięki diecie, jaką stosowałam… pojawił się w przepisie, więc kupiłam, użyłam… i się ZAKOCHAŁAM…. Jest po prostu idealny do ryb, szczególnie łososia…  A kilka dni temu przekonałam się, że świetnie nadaje się też do kurczaka, polecam Wam ten przepis. Na pewno chętnie będę testować potrawy, w których pojawi się ten pieprz, gdyż zapach jaki unosi się w mieszkaniu, gdy gotujemy z jego użyciem powoduje u mnie ślinotok… Gorąco polecam 🙂

DSC_0566

Są takie dwie przyprawy, które zawsze używam w duecie… Myślę, że nie jestem w tym odosobniona…Mowa oczywiście o LIŚCIU LAUROWYM i ZIELU ANGIELSKIM. Niby niepozorne, raczej niejadalne… Ale biada o nich zapomnieć… A zdarzało mi się to kilkakrotnie na początkach swojej kulinarnej przygody…Rosół, krupnik, bigos, dorsz po grecku…to pierwsze co przychodzi mi na myśl patrząc na te dwie przyprawy… Generalnie lądują w większości wywarów…a i niezbędne są do, ulubionych przez Starszą, pulpecików w sosie koperkowym… I coś w tym jest, że kojarzą mi się ze smakiem z dzieciństwa… bo kiedyś nie było zbyt wielu przypraw w kuchni, ale te dwie były obowiązkowo… i tak też jest w mojej kuchni 🙂

DSC_0592

No i się Młodszy obudził… więc cóż mogę powiedzieć… ciąg dalszy wkrótce 😉

Reklamy

2 myśli w temacie “By gotowanie miało sens…czyli o przyprawach, których u mnie nie może zabraknąć…

  1. Pieprzu cytrynowego nie używałam dotychczas, ale koniecznie muszę spróbować 🙂 Uwielbiam wszelkiej maści przyprawy, też nie wyobrażam sobie bez nich dobrej kuchni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s