Weekend spotkań towarzyskich :)

Gdy stajemy się rodzicami zmienia się całe nasze życie… Największa zmiana następuje początkowo w życiu towarzyskim… I to jest całkowicie naturalne, gdyż wiadomo, że  mama potrzebuje dużo spokoju, by dojść do siebie, a cała rodzinka musi przyzwyczaić się do nowej sytuacji…

Ale później…to już tylko od nas zależy, czy się zamkniemy w czterech ścianach i będziemy pielęgnować izolację…czy zaczniemy starać się żyć jak dawniej 😉

Ja zdecydowanie wybieram opcję drugą… I pomimo, że mi, jako rodzicowi dwójki dzieci, czas leci 2 x szybciej… to szukam każdej możliwości, by móc spotkać się ze znajomymi…

Ten weekend pokazał mi, że

  • posiadanie dzieci nic nie zmienia w relacjach z Fajnymi Ludźmi,
  • Starsza im jest starsza, tym lepiej się dogaduje się z innymi dziećmi,
  • Młodszy jest bardzo towarzyski i wyluzowany…choć niektóre Ciocie robią na Nim hipnotyzujące wrażenie 😉
  • Młodszy uwielbia cekiny…
  • Młodszy dobrze śpi poza domem,
  • spontaniczne spacery są najfajniejsze,
  • spotkania w sprawdzonym składzie, nawet gdy są bardzo rzadkie, gwarantują świetny humor od początku do końca,
  • a Faceci lubią zabawki…DSC_0521

 

Pamiętajcie o swoich Znajomych i Przyjaciołach…i jeśli z kimś się dawno nie widzieliście, koniecznie się umówcie…

Ja kończę weekend bardzo zrelaksowana…dziękuję wszystkim, których miałam okazję zobaczyć…a tych, których nie widziałam pozdrawiam, mając nadzieję, że niebawem się spotkamy 😉

 

 

Reklamy

Nareszcie zaliczyłam wieczór poza domem :)

Wczoraj miałam bardzo pracowity dzień… wstałam jak zwykle za późno (kiedy ja w końcu zacznę chodzić spać około północy, a nie później?? ), więc musiałam się naprawdę uwijać, żeby móc ze spokojną głową wyjść o 19 z domu…

A wyjście było BARDZO udane… tym razem do kina, na film „Wilk z Wall Street”.

Mąż został z Dziećmi w domu, a ja z Koleżanką zaliczyłyśmy najpierw spacer po galerii, potem ulubioną kawę (przemyconą w torebce na salę kinową 😉 ) i seans…

Ponieważ dość rzadko bywam w kinie, zazwyczaj wychodzę zadowolona, ale tym razem jestem naprawdę pod OGROMNYM wrażeniem.

Ten film genialnego Martina Scorsese, w którym rolę główną gra fantastyczny Leonardo Di Caprio jest po prostu zbiorem tego, co lubię w filmach najbardziej…

A więc jest w nim ciekawa historia, opowiedziana w bardzo oryginalny sposób (główny bohater staje się chwilami narratorem opowieści). Jest to, jak się w trakcie seansu dowiedziałam film biograficzny, opowiadający o życiu prawdziwego Jordana Belforta, który do dziś żyje. Film jest generalnie komediowy, choć chwilami bardzo dramatyczny… No i jest w nim świetna obsada, której króluje oczywiście Leo… Po prostu MISTRZOSTWO ŚWIATA. To się nazywa idealne wcielenie się w rolę… Kiedy widz patrzy na aktora i wierzy, że widzi prawdziwego Jordana Belforda… Nie wspominając już o „stanach szczególnych” jakie musiał odegrać Leo… ale nie będę więcej pisać… dodam tylko, że niektóre sceny na pewno przejdą do historii… Jak On nie dostanie za tą rolę Oskara, to będzie duże nieporozumienie… Więc chyba pierwszy raz w życiu będę trzymała za to kciuki…

Cóż więcej mogę dodać, jak tylko GORĄCO POLECAM!!!!

Chyba tylko tyle, że już wiem, że nie lubię pisać recenzji 😉

WOŚP

Choć ciągle chora postanowiłam nie rezygnować z udziału w tegorocznej WOŚP 🙂

Szczególnie, że nasze Przedszkole organizowało przedstawienia na tą okoliczność 🙂

Pojechałyśmy więc, wraz z Babcią, by nasza zasmarkana Żabka mogła wziąć udział w swoim pierwszym publicznym występie 🙂 Było przezabawnie i nie obyło się oczywiście bez licytacji…

A że Babcia lubi zaszaleć, tak więc wylicytowała nam takie oto serduszko:

DSC_0911

DSC_0922

A ja wyszperałam na kiermaszu pracę mojej Córeczki 🙂

 

DSC_0931

Na koniec zaliczyłyśmy jeszcze kawę i pyszne domowe ciasto 🙂

Zawsze brałam udział w WOŚP, ale stwierdziłam dziś, że z dziećmi jest to dużo większa frajda 🙂