O tym co w kuchni mieć muszę, choć tak naprawdę za tym nie przepadam…

…czyli o produktach, których używam jako przyprawy, choć wcale nimi nie są 🙂

Tak to już ze mną jest, że bardzo wybredna jestem… Mowa oczywiście o jedzeniu. Jest bardzo wiele rzeczy jakich nie jem, bo zwyczajnie ich nie lubię. Np. nie znoszę żółtego sera. I nie ma takiej możliwości, żebym zjadła z jakimkolwiek kanapkę. Jeszcze parę lat temu jedyny nabiał, jaki przyswajałam to jogurty owocowe. Odkąd jednak zaczęłam zmieniać swój sposób żywienia, udało mi się wprowadzić kilka produktów nabiałowych, które dziś jestem w stanie zjeść… Jest to np. mozzarella i serki grani.

Pomimo próbowania, smakowania, testowania nadal wiele produktów jest dla mnie wręcz nie do przełknięcia… ALE są takie produkty, które – pomimo, że same w sobie mi nie smakują – zaczęłam dodawać do potraw i w ten sposób stały się one dla mnie wręcz niezbędnymi przyprawami. Dziś opowiem Wam o moich trzech takich składnikach, które od niedawna zawsze dodaję do mojej wariacji na temat spaghetti alla bolognese 😉

Zacznę od jednego z najbardziej wyrazistych serów, którego w zasadzie się nie je na kanapkach, ale często dodaje pokrojony w przezroczyste plastry, utarty lub pokruszony do sałatek, pizzy, spaghetti… Mowa oczywiście o parmigiano reggiano, czyli po prostu PARMEZANIE.

DSC_0018

Ja osobiście nie znoszę jego zapachu i bardzo zwracam uwagę w różnych restauracjach, by mi nie posypywano nim potrawy… ale nie oznacza to, że go nie używam. Często ucieram na drobnej tarce i wsypuję do sosu podczas gotowania. W ten sposób zostaje nie tylko wzbogacony smak sosu, ale też poprawia się jego konsystencja… Innym przykładem, gdzie wręcz niezbędne jest dodanie parmezanu do sosu jest spaghetti carbonara, w którym specjalizuje się mój M 🙂

Drugim składnikiem jaki od niedawna dodaję do mojego sosu, i tu muszę podziękować Kuzynce za inspirację ( 😉 ) są OLIWKI.

DSC_0029

Do bardzo niedawna nie byłam wstanie zjeść żadnej oliwki. Ale przekonałam się, że wkrojenie kilku sztuk do sosu również fajnie podkręca smak. I zaczęłam je dodawać regularnie 🙂 Teraz robię to już niemal odruchowo… Ale też przyznam się, że dzięki jednej z Koleżanek, którą serdecznie pozdrawiam, przekonałam się, że istnieją takie oliwki, które są naprawdę smaczne…i tak o to zaczęłam jeść NIEKTÓRE oliwki… człowiek zmienia się przez całe życie…a w szczególności kobieta 😉

Na zakończenie chciałam Wam pokazać moją tajną broń… Coś, czego ja osobiście w polskich sklepach nie widziałam, ale okazuje się, że jest dostępne np. na allegro. Coś czego nikt nigdy mi nie polecał, a sama bym nie znalazła, gdyby nie wyjazd na narty do Włoch. Mowa o SUSZONYCH POMIDORACH. Nie tych w słoikach, jakie są bardzo popularne, ale takich wyglądających jak chipsy…

DSC_0568

Można je jeść jako przekąskę, ja osobiście nie przepadam za nimi, gdyż są bardzo słone i twarde…ale mają naprawdę ciekawy smak. Dlatego dodaję je do sosów i zupy pomidorowej. Czytałam też, że można samemu zrobić je po prostu w zalewie, choć osobiście jeszcze tego nie robiłam. Niemniej naprawdę polecam zaopatrzenie kuchni w takie pomidory, szczególnie pamiętajcie o nich, gdy będziecie odwiedzać Włochy, gdyż są tam dość tanie.

Mój sałatkowy wkład w sobotnią imprezę…

Kolejny udany weekend za nami… było rodzinnie, wesoło, były spacery…i impreza u Niewrednej Teściowej 🙂

A ponieważ Niewredna Teściowa mieszka nad nami, naturalną rzeczą jest, że staram się zawsze pomóc 🙂

I jak zawsze stanęło na części warzywnej 🙂 A że ostatnio aparat leży w kuchni, to, przy okazji zrobiłam kilka zdjęć… nie pozostaje więc nic innego, jak dodać do nich przepisy…

Tak więc przedstawiam Wam moje trzy imprezowe (ale nie tylko) propozycje.

Pierwsza to super szybka, bardzo smaczna SAŁATKA Z CURRY. Robi się ją ekspresowo, wychodzi dokładnie jedna średnia salaterka, więc nie trzeba jej potem tydzień wykańczać 😉

Składniki:

  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 torebka ryżu (polecam Uncle Ben’s długoziarnisty, bo jest zawsze sypki i naprawdę trzeba się postarać, żeby go rozgotować )
  • 1 puszka ananasa w plastrach
  • 1 czerwona papryka
  • pęczek koperku
  • 2-3 ząbki czosnku (jak kto lubi)
  • przyprawa curry
  • majonez
  • sól
  • opcjonalnie można dodać grillowanego kurczaka, ja zazwyczaj robię bez.

 

Ryż ugotować, skroić paprykę, ananasa i koperek, wrzucić do miski z ryżem i kukurydzą, wcisnąć czosnek, dodać trochę soli, majonez i przyprawę curry (raczej nie żałować), wymieszać….i gotowe 🙂

na bloga1

Druga moja propozycja to SURÓWKA Z RUKOLĄ, sprawdza się na imprezach, ale też idealnie pasuje do obiadu. To jest raczej moja propozycja, niż konkretny przepis. Surówka ta smaczna jest w wielu różnych opcjach, więc podam składniki, jakie dałam tym razem oraz zamienniki, jakie często stosuję 🙂

Składniki:

  • rukola i sałata lodowa (proporcje dowolne, jak kto lubi, im więcej rukoli tym mocniejszy smak, ja daję lodową gdy robię surówkę dla dużej ilości osób również po to by było jej więcej, poza tym lodowa jest twardsza, więc surówka nie opada tak szybko, ja zawsze dodaję choć trochę, ale np. moja Mama raczej wcale)
  • pomidorki suszone (lub koktajlowe; suszone mają mocniejszy smak)
  • kilka plastrów szynki włoskiej (idealnie też nadaje się każda wędzona, długo dojrzewająca szynka, najprostsza jaką daję to schwarzwaldzka z Biedronki)
  • czerwona cebula (może być zwykła, ale czerwona ma łagodniejszy smak, a i kolorystycznie fajniej wygląda)
  • nasiona dyni (lub słonecznika)
  • sos winegret (i tu ja LEŃ, niestety nie umiem zrobić idealnego DLA MNIE sosu, więc podpieram się idealnie mi pasującymi sosami w torebce Knorr – w tym przypadku użyłam podwójnej porcji sosu greckiego – z tą różnicą, że zamiast podanego na torebce oleju dodaję oliwę z oliwek)

 

Nasiona uprażyć na suchej patelni. W międzyczasie do dużej miski wrzucić grubo pokrojoną sałatę lodową, delikatnie pokrojoną rukolę (można nie kroić, ale rukola ma czasami bardzo długie liście, i wtedy się „ciągnie” jak makaron), kroimy cebulę w piórka, pomidory suszone i szynkę w paseczki. Wszystko delikatnie wymieszać. Na wierzch wsypać uprażone nasiona i polać przygotowanym wcześniej, schłodzonym sosem. Delikatnie wymieszać lub po prostu potrząsnąć miską, żeby sos spłynął głębiej… Ważne, aby sos dodać tuż przed podaniem, gdyż później surówka szybko opada…na szczęście zazwyczaj szybko znika 😉

na bloga2

No i trzecia z moich sobotnich surówek – banalna, ale bardzo smaczna – POMIDORKI Z MOZZARELLĄ I BAZYLIĄ. Tym razem wersja koktajlowa, czyli…

Składniki:

  • mozzarella kulki
  • pomidorki koktajlowe czerwone i żółte – nie wiem czy wiecie, ale te żółte są smaczniejsze i zimą jako jedyne przypominają w smaku prawdziwe LETNIE pomidory…
  • świeża bazylia
  • oliwa z oliwek + oliwa z suszonych pomidorów

Pomidorki i mozzarellę przekroić na połówki, posypać porwaną/pokrojoną/w całych liściach bazylią i pokropić oliwą z oliwek. Ja dodałam tym razem jeszcze trochę oliwy z pomidorków suszonych…i naprawdę fajny smak wyszedł :)Przygotowanie banalnie proste i szybkie…a prezentuje się i smakuje super… Pamiętajcie, żeby nie solić…lepiej niech każdy zrobi to na własnym talerzu, gdyż gdy posolimy całą surówkę, puści dużo soku…

DSC_0629

Tak to wyglądało u mnie w sobotę… a Wy? Jakie macie niezawodne pomysły na imprezę?